Podmiot i przedmiot ekonomiki cz. 1

Przy wszelkich dociekaniach natury gospodarczej trzeba mieć na względzie jeden fakt niesłychanej doniosłości, mianowicie zawrotne tempo, w jakiem odbywa się obecnie rozwój ekonomiczny świata. Przestrzeń przestała egzystować. Czas skrócił się niesłychanie. Wydajność przemysłowa na minutę jest w wielu gałęziach obecnie kilkakrotnie większa ód wydajności całych miesięcy przed 100 laty. Odległość dla płatowca i telegrafu bez drutu mierzy się nie na kilometry, lecz na setki i tysiące kilometrów. Świat cały skurczył się, i terenem, na którym bujnie i barwnie rozwija się życie gospodarcze nie może już być miasto, jak w starożytności i średniowieczu, nie może być prowincja, jak w wiekach nowych, nie może być nawet państwo, jak jeszcze sto lat temu lub dwa kontynenty, jak to miało miejsce przed wielką wojną. Musi nim być cały glob nasz. Orbis terrarium łaciński rozszerzył się gwałtownie i obręczą swą, która niegdyś ogarniała jedynie znane rzymianom południe Europy, sili się opasać całą kulę ziemską. Powrotu do cyfr nikłych, małych przestrzeni, drobnych odległości już niema. Nastawiony na trójwymiarową przestrzeń kierowca olbrzymiego płatowca DO—X nic będzie czuł się dobrze, gdy mu dadzą na trakcie wiejskim poganiać starą wyranżerowaną szkapę. Wszystkie zjawiska gospodarcze, które klasycy badali w ramach tego czy innego terytorium państwowego porozsadzały, jedne wcześniej, drugie później, te ramy.