O demografii cz. 12

Nierównomierny podział ludzkości na globie naszym jest, rozumie się, wynikiem tej okoliczności, że rozwój gospodarczy rozmaitych części globu pod wpływem rozbieżnych przyczyn układał się rozmaicie i warunkował sobą rozmaite rezultaty demograficzne. Ale stwierdzić wypadnie, że nierównomierność wzrostu ludności ma miejsce nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie, i że, w dążeniu do pewnej normy stateczności, daje się zauważyć przeplatający się wzajemny wpływ tych obydwu nierównomierności.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, jest godny uwagi fakt, że ludność kuli ziemskiej zdążyła się prawie podwoić w ciągu XIX wieku. Gdyby przyrost naturalny miał współczynnik stały, to wychodząc z dzisiejszej liczby mieszkańców kuli ziemskiej i cofając się wstecz, doszlibyśmy do jawnie absurdalnego wywodu, że pierwsza para prarodziców naszych zgrzeszyła w raju nie dawniej, jak 3.000 lat temu, tj. mniej więcej na schyłku panowania w Egipcie XX dynastii, czyli za czasów szlachetnego faraona Ramzesa XII i mądrego arcykapłana Herhora, tak pięknie przez Prusa opisanych. A przecież od przełomowej chwili, kiedy po raz pierwszy nasz przodek stanął prosto na dwu nogach, upłynęło nie mniej niż 500.000 lat.

Comments
  1. 11 miesięcy ago