O demografii cz. 1

Nie sądziłem, że w pracy niniejszej wypadnie mi cytować Mussoliniego. A jednak nie mogę powstrzymać się od przyjemności powtórzenia dosadnego określenia, użytego przez tego męża stanu w stosunku do kwestii, stanowiącej główną treść niniejszego rozdziału. ‘Malthus” – rzekł w rozmowie ze znakomitym pisarzem niemieckim Ludwigiem dyktator Italii – toż to z punktu widzenia gospodarczego – błąd, a z punktu widzenia moralnego – przestępstwo. Poniżej czytelnik znajdzie dość argumentów dla potwierdzenia pierwszej części przytoczonego twierdzenia. Obronę drugiej pozostawić wypadnie moralistom.

Tendencje skupiania się ludzkości w pewnych ośrodkach, jakby pod wpływem jakichś ogniskujących sił na modłę biegunów magnetycznych, są aż nadto znane. Dwie trzecie ludności globu naszego mieści się właściwie na skrawku, nie przewyższającym obszaru lądu stałego. Powierzchnia kuli ziemskiej stanowi 510 mil jonów km. kw., w czym morza zajmują 365 mili. km. kw. Kontynenty zamieszkałe nie przekraczają 132 milin. km. kw. Ludność na tej przestrzeni wynosi 2.024,5 milin. mieszkańców. Przeciętna gęstość zaludnienia nie przewyższa 15 mieszkańców na 1 km. kw.